2017-07-15

PRZYJACIELE, NIE JEDZENIE

Do napisania tego posta zbierałam się długo, bowiem temat, który chcę poruszyć, jest dość kontrowersyjny. Mowa tu o niejedzeniu mięsa.

Wegetarianizm i weganizm nie są w naszych czasach pojęciami obcymi. Coraz więcej osób, przede wszystkim młodych, zagłębia się w ten temat i z powodów zdrowotnych bądź etycznych postanawia zmienić swój styl życia. Jakiś czas temu ja również podjęłam jedną z najważniejszych dotychczas decyzji w moim życiu i jako wegetarianka z zamiłowaniem do wegańskich przepisów, w dzisiejszym poście postaram się Wam nieco przybliżyć temat rezygnacji z mięsa.



O tym, że niektórzy ludzie nie spożywają mięsa wiedziałam od dawna, jednak nigdy jakoś szczególnie mnie to nie interesowało. Wiodłam życie na ''tradycyjnej'' diecie, jedząc w niedzielę wspólnie z rodziną rosół i schabowego. Wiecie, będąc dzieckiem, myślę, że jak większość z nas, uważałam się za ogromnego miłośnika zwierząt. Teraz sądzę, że była to hipokryzja. Nie mogę się jednak za to winić, ponieważ byłam mała i nieświadoma. Nigdy wtedy nie zastanawiałam się czym tak naprawdę jest kotlet na moim talerzu, a także jaką drogę musiał przejść, by na niego trafić. Zresztą rodzice podając dziecku mięso na obiad nie mówią i nie uświadamiają mu, że właśnie je
żywą istotę, która została zabita, aby człowiek mógł się po prostu nią pożywić.
Tak to wszystko wyglądało, dopóki pewnego dnia natrafiłam w internecie na fragment wykładu Gary'ego Yourofsky, który zmienił moje dotychczasowe przekonania o 180 stopni.

Gdy dowiedziałam się jak traktowane są zwierzęta, w jakich warunkach muszą przebywać i jakie męki przeżywają, po prostu zaniemówiłam. Był to jakby nagły cios. Pozbyłam się klapek na oczach, zobaczyłam jak naprawdę przebiega cały ten proces. Ile jest w nim bólu, cierpienia i strachu żywych, czujących stworzeń. Niektóre zwierzęta nie przeżywają nawet samego transportu. Umierają w zamkniętych, brudnych i ciasnych klatkach. Te, które następnie trafiają do rzeźni faszerowane są antybiotykami i chemią, by ''dobrze'' urosły. Wciąż ciężko mi to przyjąć do wiadomości. Mając świadomość tego, co się dzieje, nie jestem w stanie i nie chcę jeść mięsa. Nie przeszłoby mi po prostu przez gardło.

Ktoś powie: ,,To, że ty nie jesz mięsa, nic nie zmieni''. Owszem, nagle nie zamkną całego przemysłu mięsnego, a pojazd przewożący bydło nie zatrzyma się na środku autostrady. Ale robię to też przecież ze względu na własne sumienie, by czuć się dobrze z samą sobą. Poprzez niekupowanie mięsa, nie wspieram i nie przyczyniam się do bezkarnego odbierania życia. Robię coś dobrego dla siebie, zwierząt i środowiska. I czuję się o wiele lepiej z tą myślą.







Na koniec chcę jeszcze dodać, że mimo swoich poglądów szanuję i nie krytykuję osób o innym stylu życia. Mam nadzieję, że działa to w obie strony.
Marlena xx



WARTO ZOBACZYĆ



4 komentarze:

  1. Ciekawy i przemyślany post ;)
    Pozdrawiam♥
    http://rikaa-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, każdy postępuje według własnego uznania.
    Jem mięso, nigdy nie myślałam o tym by zostać wegetarianką.
    Okrutne traktowanie, nie tylko dotyczy zwierząt hodowlanych, ale także innych żyjących istot. Niedawno oglądałam film zamieszczony przez osobę ze świata show biznesu, który ukazywał bestialstwo kierowane w stosunku do psów.
    Pozdrawiam!

    lublins.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. każdy robi jak uważa, jednak nie powinniśmy znęcać się nad zwierzętami. świetne zdjęcia ;*
    pozdrawiam cieplutko xkroljulianx

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej mam prośbę.. Mogłabyś napisać posta o pielęgnacji swoich włosów? Mam podobny typ włosów do twoich, ale kompletnie sobie z nimi nie radzę i nie wiem jakich kosmetyków używać (najlepiej cruelty free). A tak nawiasem mówiąc świetny post i w 100% popieram twoje zdanie. ��

    OdpowiedzUsuń

○ Bardzo dziękuję za każdy miły komentarz i obserwację, to naprawdę motywuje!
○ Nie bawię się w obserwację za obserwację!
○ Weryfikacja obrazkowa wyłączona.